Odcinek "Wizna"



20. sierpnia 1939 roku dowództwo nad 18. Dywizją Piechoty objął płk. dypl. Stefan Kossecki. Zadanie postawione przed tym oficerem i jego podkomendnymi było nie do pozazdroszczenia. Nie lepiej sytuacja przedstawiała się na innych odcinkach przygranicznych północno-wschodniej Polski. Linia obsadzona przez Wojsko Polskie wzdłuż Narwi, Biebrzy i Kanału Augustowskiego stanowiła ponad 230-kilometrowy odcinek. Ponad połowa tego pasa podlegała dowódcy 18. DP i ciągnęła się od Różana aż w okolice Łomży i Nowogrodu. Przed odcinkami „Augustów”, „Osowiec”, „Wizna”, „Łomża”, „Nowogród”, „Ostrołęka” postawiono zadanie określane mianem „niewykonalnego”, a właściwie nie postawiono, gdyż na wyższych szczeblach dowódczych zdawano sobie sprawę z niemożności obrony tak rozległej linii frontu przy tak niewielkich siłach własnych. Dlatego od jednostek, którym przyszło walczyć z Niemcami na tych odcinkach, oczekiwano związania przeciwnika walką i opóźnienie ataku o kilka dni.


Wizna, 1939, Guderian, Raginis,
Mural w Wiźnie

Krwawe i zacięte walki toczyły się szczególnie w okolicach Nowogrodu, ale do chwalebnej historii oręża polskiego przeszli przede wszystkim obrońcy odcinka „Wizna”. Z racji tego, że było ich zaledwie kilkuset, porównywani są do obrońców Termopili z 480 roku przed naszą erą. Potyczka Spartan z Persami odbyła się przy dużej dysproporcji sił. Spartan, jak głosi legenda było 300, ale w rzeczywistości było ich więcej. Bronili się w dogodnym miejscu; w wąskim przesmyku górskim. Nasi „Spartanie” opierali swoją linię obrony o rzeki, bagna i schrony, a było ich od blisko 800. do niespełna 400. Zależy w jakim stadium zmagań.


Aby wzmocnić ten odcinek, zdecydowano o budowie nad brzegiem Narwi schronów bojowych. Sześć dużych, osiem małych i dwa niewielkie schrony. Niestety nie wszystkie były ukończone, co w oczywisty sposób osłabiło potencjał obronny tego odcinka. Usytułowano je nie tylko na terenie Wizny, ale też w Kołodziejach, Giełczynie, Kurpikach, Perkusach i Maliszewie. Odcinku „Wizna” bronili żołnierze z 18. kompanii 135. Pułku Piechoty Rezerwowego , którym obsadzona została Twierdza Osowiec oraz 136. Kompania Saperów kapitana Tadeusza Jurowskiego. Trzon obrony stanowiły obsługi karabinów maszynowych z 3. Kompanii CKM Batalionu Fortecznego „Osowiec”, którymi dowodził, jako i całym odcinkiem kpt. Władysław Raginis. Wsparcie artyleryjskie zapewniała Bateria Artylerii Pozycyjnej z zambrowskiego 71. Pułku Piechoty, wyposażona w armaty 76 mm oraz jeden pluton artyleryjski piechoty. Artylerią dowodził porucznik Stanisław Brykalski. Również z 71. Pułku Piechoty był pluton pionierów pod dowództwem ppor. Witolda Bieleckiego. Zwiad zapewniali jeźdźcy konni przydzieleni z 33. Dywizji Piechoty Rezerwowej Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew”.


Wizna, Raginis, Guderian, 1939,
Niemcy w Wiźnie

Po drugiej stronie Narwi ciągle napływały nowe jednostki niemieckie. Polskie linie obronne w tym miejscu zamierzały przekroczyć siły XIX Korpusu generała Heinza Guderiana, teoretyka wojny błyskawicznej opartej o czołgi i inne, szybkie jednostki zmechanizowane. Potęga zgrupowania niemieckiego obliczona jest na około 42 tysiące żołnierzy wyposażonych w setki czołgów, dział i armat. Na przeprawę liczyła 10. Dywizja Pancerna gen. Ferdinanda Schaala, 3. Dywizja Pancerna gen. Leo Schweppenburga, 20. Dywizja Piechoty Zmotoryzowanej gen. Mauritza Wiktoryna oraz Brygada Forteczna „Lőtzen” dowodzona przez gen. Otto Offenbächera.


Oczywiście niemożliwością było, aby te wszystkie jednostki rozwinęły się do natarcia i podjęły walkę z polskimi obrońcami tego jednego odcinka. Bezpośrednio zaangażowane w walkę siły niemieckie możemy oszacować na około 15 tysięcy żołnierzy. Rola Polaków polegała na tym, aby wszystkimi, skromnymi siłami powstrzymywać tę potęgę najdłużej jak to możliwe.


Czołgi niemieckie po sforsowaniu Narwi (kierunek Zambrów)

Już 7. września nawiązano pierwszy kontakt bojowy z nieprzyjacielem. Siły przednie 10. DPanc. rozbiły naszych zwiadowców konnych i opanowały Wiznę. Po stronie niemieckiej również polegli pierwsi w tej potyczce żołnierze. Między innymi dowódca jednej z kompanii motocyklowych. Naszym zwiadowcom udało się też zniszczyć kilka niemieckich wozów bojowych i motocykli. Po wycofaniu się polskich pododdziałów za rzekę, most został wysadzony.


Janina Dobrońska tak zapamiętała ten moment:


Jak wybuchła wojna, no to ja widziałam jak most poszedł w górę. Byłam akurat nad rzeko, ale nie tam tylko w była tu o, za Wizno, u rzeki na błoniach, i stałam. Stała ze mno matka tego Kapelskiego. I tu wybuch był i zobaczyliśmy, że most pojechał w górę… No i mówili zaraz ludzie, że i kobieta tam wchodziła i nie puszczali ją, a ona poszła, że ona przejdzie i wyfrunęła w powietrze.


Wysadzony most. Przeprawa jednostek niemieckich.

Niemcy zmuszeni byli do szukania brodów oraz budowy mostów. Posługiwali się również prowizorycznymi tratwami.

Ósmego września do Wizny przybył generał Guderian. W swoim pamiętniku zapisał:


O godzinie 8 rano przybyłem do Wizny, gdzie zastałem sztab 10 dywizji pancernej, której dowództwo, wskutek nieszczęśliwego wypadku dowódcy dywizji generała Schaala, przejął generał Stumpff. Poinformował mnie on, że jego piechota, po sforsowaniu rzeki, zameldowała mu, iż zdobyła broniące tego odcinka betonowe schrony bojowe Polaków i toczy nadal pomyślne walki.


Kapitan Raginis

Informacje otrzymane od gen. Stumpffa były mocno przesadzone. Piechota niemiecka co prawda sforsowała rzekę, ale leżała z nosem w ziemi, przygnieciona ostrzałem karabinów maszynowych z polskich schronów. Gen. Guderian mógł się o tym przekonać, kiedy osobiście przeprawił się przez Narew. Jak sam pisał, był „bardzo oburzony”:


W pierwszej linii rozgrywała się jakaś niepojęta scena. Na moje pytanie, co się tu właściwie dzieje, odpowiedziano mi, że odbywa się luzowanie kompanii stojących na przednim skraju. Przypominało to raczej zmianę warty w czasach pokoju. O rozkazie do natarcia nikt tu nic nie wiedział. (…) Przede wszystkim kazałem więc przerwać to dziwaczne widowisko „luzowania” kompanii. Kazałem sprowadzić dowódcę pułku i dowódcę batalionu. Dywizjon ciężkiej artylerii otrzymał rozkaz rozpoczęcia ostrzału polskich schronów bojowych. Gdy zaś po jakimś czasie przybył dowódca pułku, udałem się wraz z nim na rozpoznanie przedniego skraju nieprzyjacielskiej obrony, przy czym wysunęliśmy się tak daleko do przodu, że znaleźliśmy się pod ogniem Polaków. Leżeliśmy tuż przed ich betonowymi schronami bojowymi. (…) Nie mogę zataić, że byłem bardzo oburzony wszystkim tym, co tutaj widziałem.


Rozkazy wydane przez generała były złą wróżbą dla obrońców odcinka „Wizna”. Rozpoczął się intensywny ostrzał polskich pozycji. Niemcy zaangażowali do niego zarówno działa armatnie jak i czołgowe. Wprowadzili do walki lotnictwo. 8. dzień września 1939 roku był dniem ciężkim dla obrońców odcinka „Wizny”. Wobec potęgi nacierających, obrońcy ponieśli dotkliwe straty. Mimo to nie wszystkie schrony udało się Niemcom zdobyć.


Niestety nie lepiej przedstawiał się kolejny dzień zmagań pod Wizną. Generał Wilczyński-Olszyna raportował:


Sytuacja w rejonie Wizny nieprzyjemna. Na odcinek ten idzie silne natarcie, a broni go tylko kompania karabinów maszynowych z kompanią piechoty, dwoma plutonami artylerii… Dowódca tej grupki ranny. Czołowe obiekty padły, a Osowiec odległy o 36 km nie może mu przyjść z pomocą. Jeżeli padnie Strękowa Góra, kierunek na Białystok otwarty.


9. września Niemcy od rana zaczęli intensywny ostrzał polskich pozycji umocnionych. Jednak próby ich przeprawy przez Narew nadal były blokowane przez polskie cekaemy. Kapitan Raginis był ranny, a do tego nie mógł liczyć na artylerię. Ta była praktycznie rozbita, a porucznik Brykalski nie żył. Mimo to kpt. Raginis poprzysiągł walczyć do końca.


Zniszczony schron kpt. Raginisa (prawdopodobnie lata 90-te)

Do wieczora Niemcy zdobyli prawie wszystkie schrony na odcinku „Wizna”. Niektóre załogi, wobec beznadziejności sytuacji opuściły swoje stanowiska i wycofały się. Żołnierze ci nie zaniechali jednak dalszej walki. Bili się w okolicach Białegostoku, Grodna, czy też pod Kockiem.


Kapitan W. Schmidt w taki sposób opisywał sytuację w swoim schronie:

Około godziny 15 straciłem pierwszy ckm, zostałem tak oślepiony, że straciłem wzrok. Nieprzyjaciel uszkodził wszystką broń maszynową w obiekcie, raniąc ciężko mnie i pięciu szeregowców. Stan rannych w jednej, zupełnie ciemnej izbie, wśród stłoczonych dwudziestu sześciu ludzi, stale się pogarszał, broni maszynowej już nie było. Zdecydowałem się poddać obiekt.


W beznadziejnej sytuacji był także kapitan Władysław Raginis, który bronił się w ciężkim schronie na wzgórzu 126 w Górze Strękowej. Zobowiązany był jednak przysięgą, że będzie się bronił do końca.


Opis zaciętej obrony schronów znajdujemy u niemieckiego korespondenta wojennego Eugena Hadamowsky’ego:


Walka była ciężka i zacięta. (…). Gdy pułk przeprawił się, otrzymał tak silny ogień, że wielokrotnie i z dużymi stratami musiał się cofać. W następnym blokhauzie załoga broniła się z zaciętą wściekłością. Blokhauz ten, wbudowany w starą groblę mostową, musiał być unieszkodliwiony flankującym ogniem dział przeciwlotniczych w strzelnice boczne. Granat rozbił jego kopułę pancerną i rozszarpał część załogi, ale pozostali przy życiu bronili się dalej i nie można było granatami zmusić ich do milczenia. Granat po granacie wybuchał na ścianie betonowej, nie mogąc jej przebić, aż wreszcie piechota i pionierzy [saperzy] wspólnie wysadzili żelazne drzwi pancerne. Obrońcy jednak padli dopiero po walce wręcz i znaleźli obok blokhauzów skromny żołnierski grób, znaczony drewnianym krzyżem i polskim hełmem.

Trzeci blokhauz (…) bronił się tak długo i zacięcie, aż granat szybkostrzelnej armaty trafił w strzelnicę. Niemiecki granat rozbił działo, przebił strzelnicę i eksplodował wewnątrz blokhauzu ze straszliwą siłą (…). W blokhauzie zapaliła się słoma, ogień rozszerzył się gwałtownie. Gdy weszliśmy, dzielny obrońca leżał w poprzek drzwi pancernych jak czarna zwęglona bryła.


Także major Meltzer opisując "Pioniere stürmen einen polnischen Bunker", czyli szturm na jeden ze schronów usytuowany w Kurpikach pisał:


Pomimo ostrzału z dział czołgowych , unieszkodliwienia ckm-ów oraz wysadzenia w powietrze drzwi wejściowych Polacy bronili się nadal. Obronę przerwał dopiero jeden z saperów, który wszedł ponownie na schron, wrzucił przez strzelnicę kopuły kilka granatów ręcznych. Dopiero w ten sposób został skutecznie złamany opór Polaków. W schronie znaleźliśmy 7 ciał.

Major Meltzer

10. września na linii walki pozostał jedynie schron dowódcy. Niemieckie zagony pancerne ominęły pozycje odcinka „Wizna” i popędziły dalej. Rozpoczynał się bój o Zambrów, który zakończył się rozbiciem 18. Dywizji Piechoty pod Andrzejewem (12. IX).

Dalsza walka pozbawiona była sensu. Kapitan Raginis zwolnił załogę schronu, a sam popełnił samobójstwo rozrywając się granatem.


Sewreryn Biegański:


Kapitan spojrzał na mnie ciepło (…) Gdy byłem już w wyjściu, uderzył mnie w plecy silny podmuch i usłyszałem wybuch. To kpt. Raginis rozerwał się granatem, pozostając wierny złożonej przysiędze.


Niemcy zbezcześcili ciało bohaterskiego dowódcy. Później, w czasach PRL-u z pamięcią o kapitanie Raginisie walczyli komuniści, ludzie złej woli. Nie było wiadomo gdzie spoczywa nasz bohater. Dzięki staraniom członków Stowarzyszenia „Wizna 1939” dziś kapitan Władysław Raginis znalazł miejsce wiecznego spoczynku na terenie schronu, z którego tak zaciekle bronił powierzonego mu odcinka. Obok, w tej samej mogile spoczywają szczątki porucznika Brykalskiego i nieznanego z nazwiska obrońcy z Kurpików.

Obrońcom nadnarwiańskiego odcinka udało się opóźnić wrogie natarcie i przysporzyć trochę kłopotów niemieckiemu najeźdźcy. Oprócz żołnierzy gen. Otto Offenbächera, walką w tym rejonie związane były oddziały przede wszystkim 10. DPanc. Znamy straty osobowe tej dywizji, które zapisano i dołączono do „Dziennika Bojowego XIX Korpusu” gen. H. Huderiana. W okresie walk na odcinku „Wizna”, liczonych w okresie od 7. do 10. Września 1939r., po stronie niemieckiej poległo pięciu oficerów oraz dwudziestu sześciu podoficerów i szeregowych z 10. DPanc. Dziewięciu oficerów i 97 podoficerów i szeregowych uznano za zaginionych. Nie wiemy ilu konkretnie Niemców poległo na odcinku „Wizna”, ale w relacjach niemieckich często padają słowa o „ciężkich stratach”.


Niemiecki generał Heinz Guderian przyznał podczas procesu w Norymberdze, że Polacy bili się bardzo dzielnie.


Wizna,
Grób kpt. Raginisa i por. Brykalskiego

 


Źródła:

- „Nie tylko polskie Termopile. Wizna w latach 1939-1945”, Stowarzyszenie „Wizna 1939”

- „Wspomnienia żołnierza”, Heinz Guderian

- „Kampania 1939 roku”, Paweł Wieczorkiewicz

- "Vierteljahreshefte fur Pioniere", nr 2/1940

- "Rocznik Białostocki", nr 4/1963