top of page

W cieniu Auschwitz

  • 34 minuty temu
  • 10 minut(y) czytania

 

    Minął Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. 86 lat temu Niemcy wywieźli do utworzonego w Oświęcimiu obozu koncentracyjnego (Konzentrationslager Auschwitz) pierwszy transport więźniów. Byli nimi Polacy osadzeni we więzieniu w Tarnowie, wśród nich kilku Żydów. Wytatuowano im numery od 31 do 758. Później polskich więźniów przybywało, a wśród nich słynny „ochotnik do Auschwitz” rotmistrz Witold Pilecki.


KL Auschwitz
KL Auschwitz

    W październiku 1941 roku rozpoczęto budowę podobozu w Brzezince (Birkenau). Niemcy chcieli skoncentrować w nim jeńców sowieckich, na których napadli kilka miesięcy wcześniej. Wkrótce dostosowali go do potrzeb realizacji „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. KL Birkenau stał się obozem zagłady, w którym uruchomili gomory gazowe i krematoria do palenia zwłok.


    Obecnie w Oświęcimiu funkcjonuje Muzeum Auschwitz – Birkenau, które nazywane jest placówką eksterytorialną. Powodem jest selekcja gości jakiej dopuszcza się dyrekcja muzeum. W przeszłości nie wpuszczano tam Polaków z symboliką Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ), których lewacka propaganda i związane z nią środowiska żydowskie pragną widzieć jako morderców Żydów. Tygodnik "Przegląd”, który niejednokrotnie oczerniał naszych żołnierzy o Brygadzie Świętokrzyskiej NSZ pisał między innymi tak: „Brygada Świętokrzyska zwalczała AK, BCh i AL, współpracowała z gestapo”. Gdyby tak napisali o Armii Ludowej (AL), czy Batalionach Chłopskich to byłoby to prawdą, takie rzeczy miały miejsce. Można tutaj wymienić chociażby wspólny atak Gestapo i AL na archiwum Delegatury Rządu Polskiego.


Birkenau
Birkenau

AL była zależna od mocodawców z sowieckiego NKWD, a te od dawna współpracowało z nazistami. Nawet po napaści narodowych socjalistów niemieckich na socjalistów sowieckich. Dla przeciętnego odbiorcy zapewne wyda się to tak nieprawdopodobne jak Żydzi w szeregach Gestapo, ale taka jest prawda. Oczywiście nie była to współpraca systemowa bo na taką po 1941 roku nie było już miejsca. W rzeczywistości wszystkie ugrupowania podziemia były skazane na pewną współpracę zarówno z okupantem niemieckim, jak i sowieckim. Należy tylko rozróżnić cele tej współpracy. Co innego jeśli polskie podziemie współpracuje z Niemcami, aby ocalić ludność Kresów Wschodnich przed bandytami z szowinistycznych ugrupowań ukraińskich (OUN, UPA), których ogólnie nazywamy „banderowcami” (od Stepana Bandery), a co innego współpraca w celu mordowania ludzi i rozbijania środowisk propolskich. Czasami życiorysy partyzanckie są bardzo skomplikowane i ciężko jednoznacznie wyrokować, czy dany żołnierz albo oddział miał złe intencje. Były komunista, a obecnie Marszałek Sejmu W. Czarzasty wraz z innymi lewakami pluł na pamięć o „Burym” wskazując go czerwonym, brudnym paluchem jako mordercę kobiet i dzieci. Nie ważne, że w akcji, którą wycierają sobie gęby zginęły przypadkowe, niewinne ofiary, co nie było zamiarem oddziału Romualda Rajsa ps. „Bury”. Zginęło dziecko, a więc przyszli mordować dzieci. Fakty się nie liczą. Wojna ma jednak to do siebie, że zawsze pochłania znaczną część ludzi postronnych, tzw. „cywili”. Nie zawsze jest to śmierć zaplanowana i intencyjna.


Dla Kurasia i jego żołnierzy.
Dla Kurasia i jego żołnierzy.

    Porucznik Józef Kuraś ps. „Ogień”, słynny partyzant z Podhala zaczynał jako żołnierz Wojska Polskiego. Walczył w 1939 roku w ramach 1. Pułku Strzelców Podhalańskich. Później wstąpił w szeregi Służby Zwycięstwu Polski (SZP), a następnie Konfederacji Tatrzańskiej (KT). W czerwcu 1943 roku Gestapo zamordowało mu ojca, żonę i małego synka, a zabudowania gospodarskie podpaliło. Stąd właśnie pseudonim „Ogień”. Po rozbiciu KT przez gestapowców przeszedł pod rozkazy Armii Krajowej (AK). W strukturach AK został nawet skazany na karę śmierci za samowolne oddalenie się z obozu, w wyniku czego dwóch ludzi zginęło. Wyrok zniesiony został w roku 1944, a „Ogień” przeszedł pod komendę Batalionów Chłopskich (BCh) i współpracował z AL. Uznał polityczne zwierzchnictwo PKWN (Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego), zainstalowanego przez Stalina, które rekomendował mu Żyd Izaak Gutman ps. „Zygfryd” – dowódca oddziału AL „Za Wolną Ojczyznę”. Oczywiście Gutmanowi zapewne chodziło o ojczyznę socjalistyczną... „Zygfryd”, jak wielu Żydów zmienił sobie nazwisko i pracował w aparacie opresji przy Komendzie Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej (MO) w Olsztynie. Został karnie usunięty ze stanowiska w roku 1954 za… „stosowanie niedozwolonych metod śledztwa”. Oczywiście w komunistycznej rzeczywistości niewiele to znaczyło. Gutman, jako pułkownik MO nadal pracował w strukturach antypolskich, ale w Warszawie. Jak wielu aparatczyków, którzy zniewolili Polaków spoczął na cmentarzu wojskowym na... Powązkach, naszej nekropolii narodowej.


Tablica w Krakowie.
Tablica w Krakowie.

    „Ogień” współpracował z okupantem sowieckim w akcjach przeciwko Niemcom, a później organizował struktury MO w Nowym Targu. Był nawet szefem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (UBP) w tym mieście. Jak to? On, słynny „Ogień”, wróg Lewicy jako ubek? Tak, Kuraś długo nie zagrzał miejsca w strukturach Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Zdezerterował ze swoimi podkomendnymi i przeszedł do konspiracji. Stał się postrachem Podhala dla komunistycznych aparatczyków. Posłał na tamten świat dziesiątki ubeków i milicjantów. Uwolnił z więzienia św. Michała w Krakowie kilkudziesięciu więźniów z AK, NSZ i WiN (Wolność i Niezawisłość). W swoich odezwach przestrzegał konfidentów, że będą „wieszani i strzelani, nie patrząc na ich pochodzenie”. W lewicowej propagandzie i wśród historyków Żydowskiego instytutu Historycznego istnieje opinia, że mordował Żydów. Zapominają dodać, że Żydów UBP i ogólnie komunistów niezależnie od wyznawanej wiary i narodowości.



W Zakopanem „Ogień” ma swój pomnik, który oprotestowali między innymi członkowie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Kim był więc Józef Kuraś ps. „Ogień”, bohaterem, czy bandytą? Rzeczywistość wojenna czasami jest niestety bardzo trudna, aby jednoznacznie klasyfikować czyny poszczególnych żołnierzy, czy oddziałów. Zwłaszcza dla osób, które nie są zorientowane w kontekście wydarzeń. Przecież z tego życiorysu wyłania się człowiek, który współpracował z okupantem i walczył z nim. W ograniczonym stopniu współpracował z oddziałem NSZ kapitana Antoniego Żubryda ps. „Orłowski”, „Zuch”. Ostateczne zginął walcząc za Polskę bez komunistów. Jeśli nawet część przypisywanych mu zbrodni uznamy za prawdziwe, to w obliczu wojny musimy uznać to za coś naturalnego. Podobnie, gdyby na Wołyniu Ukraińcy zamordowali kilku, czy nawet kilkuset mieszkańców wsi byłby to tragiczny epizod wojenny. Niestety Ukraińcy postanowili wymordować wszystkich, którzy nie zechcą opuścić ziemi, na której mieszkali od pokoleń, a to już jest ludobójstwo.


Pomnik "Rzeź Wołyńska" w Domostawie.
Pomnik "Rzeź Wołyńska" w Domostawie.

     Czy NSZ współpracowały z Gestapo jak twierdzi Bohdan Piętka z tygodnika „Przegląd”? Wturuje mu inny "ekspert"; profesor Rafał Wnuk na portalu www.gazeta.pl:


    Informacji i opinii dowódców AK i ludowców o NSZ nie da się zbyć stwierdzeniem, że to »komunistyczna propaganda«. W świetle tych przekazów Brygada nie chroniła polskiej wsi przed bandytami i Niemcami, lecz przeciwnie – to wieś trzeba było chronić przed partyzantami z tej jednostki.


    Trudno o większe oderwanie od rzeczywistości. Gdyby nie ludzie z tych wsi żołnierzy z NSZ, podobnie jak każdych innych rozbito by w tempie ekspresowym. Bez zaplecza na wsi żadna partyzantka nie przetrwa. Doskonale zdawali sobie z tego sprawę okupanci. W szczególności Sowieci, którzy tworzyli setki pozorowanych grup partyzanckich, które podszywały się pod żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Takie bandy mordowały, gwałciły i rabowały wszystko co im wpadło w ręce, a robiły to pod szyldem NSZ. Po to, aby zniechęcić mieszkańców wsi do podziemia. Aby pozbawić zaplecza bandytów ukraińskich, przeprowadzono akcję wysiedleńczą o kryptonimie „Wisła”.


Pomnik we Wrocławiu. Ofiarom ludobójstwa.
Pomnik we Wrocławiu. Ofiarom ludobójstwa.

   Jeśli Piętka pisze, że pierwszymi ofiarami NSZ po częściowym scaleniu z AK byli „jednak nie komuniści, a dwaj żołnierze Batalionów Chłopskich, zabici już 16 sierpnia 1944 r. 24 sierpnia żołnierze Brygady zabili dwóch AL-owców i gajowego, żołnierza Armii Krajowej”, to jasno z tego wynika, że zginęli żołnierze powiązani z okupantem sowieckim, a przy okazji być może osoba postronna. Przeciętny odbiorca tego tekstu się nie zorientuje i nie doczyta.



    Bohdan Piętka:


    W kilku potyczkach zabito kilkudziesięciu partyzantów Armii Ludowej oraz skoczków i partyzantów sowieckich. Grupę AL-owców przekazano w ręce gestapo. Bowiem Brygada Świętokrzyska swoją taktykę realizowała we współpracy z tą zbrodniczą nazistowską policją. Brygada Świętokrzyska miała też swojego oficera do zadań specjalnych, Herberta Junga, zwanego też Hubertem Jurą, o pseudonimie »Tom«. Był on agentem radomskiego gestapo podobnie jak co najmniej dwóch innych oficerów wywiadu Brygady: Wiktor Gostomski i Otmar Wawrzkowicz. »Tom« współpracował z komendantem radomskiego gestapo Paulem Fuchsem od 1943 r. przy likwidacji komunistów (…). »Tom« i Wawrzkowicz dokonali czystek w kierownictwie NSZ i zabili w Częstochowie oficerów nieprzychylnych współpracy z hitlerowcami. Byli wśród nich dowódca NSZ, Stanisław Nakoniecznikoff-Klukowski oraz mianowany przez niego nowy dowódca Brygady Świętokrzyskiej Włodzimierz Żaba”.



       Rabin M. Schudrich zaproszenie na uroczyste obchody związane z NSZ nie przyjechał, a samo zaproszenie potraktował jako zniewagę. Dla niego żołnierze tej formacji to mordercy Żydów. Najważniejsza jest propaganda. O tym, że Brygada Świętokrzyska uwolniła żydowskie więźniarki z obozu koncentracyjnego w Holiszowie nie warto pamiętać. O akcjach ratowania Żydów trzeba zapomnieć bo narracja ma być inna. Z tych żołnierzy trzeba zrobić antysemitów i morderców bo tworzyli struktury wojskowe na bazie polskich narodowców. Ten polski rodzaj nacjonalizmu jaki im przyświecał kazał uważać za Polaka każdego, kto utożsamiał się z Polską; jej kulturą i tradycją. Nie miały tu znaczenia więzy krwi, czy kolor skóry. To niestety nie odpowiada wielu organizacjom, które żerują na konfliktowaniu i segregacji ludzi. Rabin Schudrich to człowiek, który powinien spojrzeć w kierunku Izraela. Gdyby się dobrze przyjrzał, dostrzegłby najbardziej rasistowski i zbrodniczy kraj jaki istnieje na trzeciej planecie od Słońca.


    Czy NSZ współpracowały z Gestapo? Jeśli tak, to struktury tej niemieckiej organizacji temu zaprzeczały w swoich wewnętrznych dokumentach. Dla nich żołnierze NSZ to „idealiści”, którzy wykluczają zdradę. To pisali Niemcy!



     Leszek Żebrowski dla www.onet.pl:


    NSZ nie kolaborowały z Niemcami. To absurdalny zarzut. Dostępne są przecież dokumenty z różnych stron: zarówno NSZ-owskie, jak i AK oraz Delegatury Rządu, a także niemieckie. Jak dotąd, żaden historyk nie znalazł w nich takich dowodów. Znane są natomiast dokumenty niemieckie, w których NSZ dostały od Niemców bardzo wysokie oceny jako polska organizacja niepodległościowa: "szeregi NSZ składają się z żołnierzy wyszkolonych o jasne, idealistyczne podstawy [...] którzy politycznie i bojowo sprawdzili się [...] w podziemnej walce z Niemcami"; "był to najbardziej prężnie zorganizowany i dowodzony nielegalny związek polski [...]". Bardzo wysoko oceniany był wywiad. Gestapo twierdziło, że "ci młodzi idealiści pracują z całym zaangażowaniem a zdrada jest wykluczona". Tak się przecież nie pisze o kolaborantach. NSZ poniosły z rąk niemieckich olbrzymie straty.



   W wywiadzie dla Onetu Żebrowski powiedział też o stosunku do Żydów:


    Równocześnie w aktach spraw karnych zachowało się dużo ważnych dowodów pomocy udzielanej Żydom przez to podziemie. Są też NSZ-owcy uhonorowani medalem Jad Waszem. Ale to zagadnienie zawsze było traktowane propagandowo, nie było natomiast obiektywnie badane naukowo. Spotkałem się również z próbami fałszowania dokumentów i zeznań na potrzeby udowodnienia tej haniebnej tezy. Mało kto natomiast wie, że na wszystkich szczeblach pionu wojskowego i cywilnego NSZ można spotkać osoby pochodzenia żydowskiego i nikt ich tam nie prześladował i nie robił wyrzutów. NSZ nie były bowiem organizacją rasistowską, jak twierdzi kłamliwa propaganda, a na płaszczyźnie postaw praktycznych bardzo wielu ludzi z tej organizacji okazywało bezinteresowną pomoc bliźnim, bez względu na ich pochodzenie, przekonania polityczne czy status społeczny.



     Żołnierze NSZ aresztowani przez Gestapo ginęli w Auschwitz tak, jak inni żołnierze podziemia niepodległościowego. Dla przedstawicieli władz Muzeum Auschwitz-Birkenau sprawa jest jednak jasna: kolaboranci, mordercy i już. Czy to aby muzeum w Polsce, czy terytorium zbrodniczego państwa położonego na terenie okupowanej Palestyny? Nie tylko symbolika NSZ jest w byłym nazistowskim obozie zakazana. Problem z wejściem mają nawet osoby z flagami narodowymi. Najwyraźniej biało-czerwone barwy nie są mile widziane w obozie, w którym ginęli Polacy (także narodowcy, którzy pomagali Żydom). Przy okazji warto dodać, że w KL Auschwitz więźniami funkcyjnymi byli przeważnie Żydzi. To oni mieli bezpośrednią władze nad osadzonymi Polakami. Ze wspomnień tych, co przetrwali pobyt w obozie wiemy też, że strażnikami byli Ukraińcy. Czy o tym mówić i pamiętać nie wolno? Czy ich nie uznajemy za kolaborantów? Mocno wybiórcze jest to postrzeganie rzeczywistości historycznej przez niektórych badaczy i wiernej ich tłuszczy.



    Józef Hulanicki, więzień o numerze 443 jasno i wyraźnie mówił, że KL Auschwitz był obozem „polskim”, w takim sensie, że prawie wszyscy więźniowie byli Polakami. Wspominał też, że pod ścianą śmierci ustawiał więźniów Żyd imieniem Jakub, a strzelał funkcjonariusz SS. Czy mamy winić tego Żyda? Oczywiście nie, chyba, że robił to z ochotą. Tylko dlaczego mielibyśmy o tym nie mówić?


    Józef Hulanicki:


    Żydów była minimalna ilość. Najprawdopodobniej nie więcej jak 1% i to byli Żydzi, którzy zajmowali jakieś tam funkcje; może u dentysty, gdzieś indziej. Reszta to byli przeważnie Polacy. O ile sobie dobrze przypominam był chyba jeden Duńczyk. Czesi byli. Była pewna grupa Czechów, ale przede wszystkim byli Polacy.


    Hulanicki świadczył też, że ofiarami komory gazowej w KL Auschwitz byli Polacy. Kto o tym wie na świecie? Prawie nikt. Nawet w Polsce ta wiedza jest marginalna, ponieważ ta trauma wojenna została zagarnięta i zawłaszczona dla środowisk żydowskich. Powszechna narracja jest taka, że ginęli Żydzi i tylko Żydzi, a reszta to margines. Polacy, o ile są wspominani to w roli współsprawców, a coraz częściej sprawców. Tutaj należałoby wspomnieć o kłamstwie jedwabieńskim, które jest fundamentem tej narracji. O prawdę walczą Polacy oddolnie.



      Niestety, ale kłamstwa na temat Polaków nie są karane. Co innego jeśli chodzi o interesy innych nacji… Poseł Grzegorz Braun skazany został za to, że wątpi w istnienie komór gazowych w KL Auschwitz i innych obozach. Czy wolno wątpić i mówić, że dowody mnie nie przekonują? Otóż przypadek Brauna pokazuje, że nie. Nie wolno wątpić w komory gazowe, w których uśmiercano Żydów bo tak ktoś nakazał i tak ma być. Można natomiast wątpić, że gazowani byli w KL Auschwitz Polacy. Przy okazji nie wypada wątpić, że Żydzi byli wyłącznie ofiarami wojny. Co do ich kolaboracji i udziału w procederze mordowania Polaków oraz swoich współplemieńców mówić zbyt głośno nie można.


    W styczniu 2026 r. Zarząd Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych bojkotował uroczystości rocznicowe, gdyż nie dla wszystkich znalazło się na nich miejsce. Zarządcy poniemieckiego obozu ustalili, że nie wpuszczą wszystkich członków rodzin, ale po dwie osoby – taką reprezentację. Tak więc jeśli zginął w obozie Jan Kowalski i ma trzech wnuków, to jeden musi poczekać przed bramą obozową. Stowarzyszenie wystosowało List Otwarty, w którym objaśniało sytuację. Skierowany był przede wszystkim do: Kancelarii Prezydenta RP, Kancelarii Premiera Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. I co? I nic.


    Władze muzeum, na które łożymy pieniądze nie muszą liczyć się z Polakami i się nie liczą. Nie tylko tego muzeum – warto zaznaczyć.


Auschwitz
Auschwitz

    Zakaz wstępu na teren byłego obozu ma poseł Grzegorz Braun, który już tyle razy podpadł środowiskom żydowskim, że nie ma się co dziwić. Okazuje się, że nie tylko ten reprezentant Narodu objęty jest zakazem. Wieniec dla pomordowanych Polaków chcieli złożyć przedstawiciele Konfederacji Korony Polskiej na czele z posłem Romanem Fritzem. Władze placówki odmówiły wpuszczenia delegacji. Wezwana została policja, którą poseł prosił o pomoc w ramach  interwencji poselskiej. I co? I nic. Jak powiedział poseł Fritz: „polskie prawo tutaj nie obowiązuje”.


    Oświadczenie Muzeum:


        Muzeum Auschwitz podjęło decyzję o niewpuszczeniu na teren w dniu obchodów 86. rocznicy deportacji pierwszych Polaków do niemieckiego nazistowskiego obozu Auschwitz przedstawicieli Konfederacji Korony Polskiej, którzy próbowali wejść do Muzeum jako  delegacja partyjna.


Decyzja ta wynika z faktu, że w ostatnim czasie członkowie tej formacji wielokrotnie publicznie głosili tezy negujące istnienie komór gazowych, które wykorzystywano w obozie do mordowania ludzi. Nikt z nich nie odwołał swoich słów, ani za nie publicznie nie przeprosił.


Szczególnie poruszyło to środowisko Ocalałych. Swoje oburzenie i niepokój dotyczące obecności tych środowisk w przestrzeni Miejsca Pamięci w Narodowym Dniu Pamięci przekazywali oni dyrekcji Muzeum.


Negowanie istnienia komór gazowych to haniebne uderzenie w pamięć o wszystkich ofiarach: Żydach, Polakach, Romach, czy jeńcach sowieckich. To także policzek wymierzony zarówno w tych więźniów, którzy ryzykowali życiem, by dokumentować i przekazywać prawdę o niemieckich zbrodniach, jak i w Ocalałych, którzy do dziś noszą w sobie traumę swoich osobistych losów.


Miejsce Pamięci nie może być przestrzenią wykorzystywaną przez osoby i środowiska relatywizujące, fałszujące lub negujące fakty dotyczące zbrodni popełnionych w obozie Auschwitz. Miejsce Pamięci nie jest też przestrzenią na partyjny wiec. Nie pozwolimy, by negacjonizm zapanował w dni rocznicowych obchodów, zwłaszcza, że ich głównymi uczestnikami byli ostatni Ocalali.


Miejsce mordu w Jedwabnem.
Miejsce mordu w Jedwabnem.

       Czy ktoś słyszał aby na teren Jedwabnego nie wpuszczono rabina Schudricha, czy innego Żyda, który dopuścił się kłamstwa na temat sprawców spalenia stodoły w tej miejscowości? Gdzie są polskie władze? Pytanie retoryczne. Są sługami. A to „sługami narodu Ukraińskiego”, a to środowisk żydowskich. Wszystkich, tylko nie Polaków. Odzyskajmy wreszcie Polskę!!!

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze


Czytelnia
IMG_20180916_102220.jpg
Wybierz kluczowe słowo:

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com

bottom of page