top of page

Jedwabne 2026 r.

  • 3 dni temu
  • 10 minut(y) czytania

 

    Tegoroczne obchody związane z mordem w Jedwabnem miały zupełnie inny wymiar niż dotychczas. Środowiska żydowskie i politycy zgromadzili się przy pomniku pamiątkowym, a chroniły je potężne siły policyjne, funkcjonariusze Mosadu i innych służb specjalnych. W tym roku przywitał ich solidny krzyż wystawiony przez Polaków skupionych wokół Konfederacji Korony Polskiej. Rabin Michael Schudrich stwierdził, że „szanuje krzyż” i, że „jest szansa, że możemy zbudować lepszy świat dla naszych dzieci i wnuków”. Jednak był rozczarowany tym, że jest „opozycja” dla ich ceremonii, która jest „przeciwko modlitwie”. Domniemywał, że jest to „skrajny ateizm”. Nie wspominał o tym jak usunęli krzyże z byłego niemieckiego obozu Auschwitz (gdzie ginęli Polacy, katolicy) i nic nie mówił jak budowany jest ten „lepszy świat” dla dzieci Palestyńskich, które Izrael planowo i systematycznie morduje. Ani słowem nie odezwał się na temat chęci usunięcia krzyży z Treblinki.


Treblinka.
Treblinka.

To jest ten jego szacunek do krzyża? Rabin wyraził nadzieję, że „być może za rok będziemy mogli się modlić wszyscy razem”. Bardzo to wątpliwe, podobnie jak szczerość Schudricha. Rzecz w tym, że Polacy już mają dość bycia „chłopcem do bicia”. Wiele lat walczyli, aby postawić za własne pieniądze pomnik upamiętniający pomordowanych na Wołyniu i w sąsiednich województwach. Kłody pod nogi rzucali politycy niemalże wszystkich opcji politycznych. Dzisiaj, kiedy sondaże wskazują, że Polacy mają dość Ukraińców i ich zachowania i do tego domagają się ekshumacji pomordowanych nagle politycy zmienili narrację i paradują pod pomnikiem, a nawet zapraszają na uroczystości. Mieniące się prawicą nad prawicami PiS również nie miało dobrej woli, aby ten pomnik stanął. Jarosław Kaczyński apelował nawet, żeby zapomnieć o ludobójstwie dokonanym na Polakach. My jednak nie zapomnieliśmy i nie zapomnimy, niezależnie od tego, kto zawiaduje tym bantustanem i czyim sługą się mieni. Pomnik rzezi wołyńskiej stanął w Domostawie, a teraz nadszedł czas obalić kłamstwa, które narosły wokół Jedwabnego.


Domostawa. Pomnik Rzeź Wołyńska.
Domostawa. Pomnik Rzeź Wołyńska.

    Ten rok jest przełomowy. Środowisko skupione wokół posła Grzegorza Brauna, Konfederacji Korony Polskiej oraz „Najwyższego Czasu” postawiło nie tylko krzyż, ale odsłoniło pod nim tablicę z, jak napisała „Gazeta Wyborcza” (Maciej Chołodowski) „skandalicznym napisem”. Otóż i tekst z tejże tablicy:


R.I.P.

PRZECHODNIU, WESTCHNIJ W MODLITWIE

ZA DUSZE, PRZEŚLADOWANYCH, POMORDOWANYCH,

WIĘZIONYCH, TORTUROWANYCH I WYWIEZIONYCH

Z TEJ OKOLICY

W LATACH II WOJNY ŚWIATOWEJ I PO JEJ ZAKOŃCZENIU –

OFIAR DWÓCH ZBRODNICZYCH TOTALITARYZMÓW

NIEMIECKIEGO NAZIZMU

I

ROSYJSKO – ŻYDOWSKIEGO SOWIETYZMU


Jedwabne 2026 r.
Jedwabne 2026 r.

    Na tej samej działce stanęły podobizny „kłamców jedwabieńskich”, czyli rabina Michaela Schudricha („wylobbował blokadę ekshumacji w Jedwabnem”), Jana Tomasza Grossa („Lewicowy propagandysta. Sformułował kłamstwo jedwabieńskie”), Lecha Kaczyńskiego („Zablokował ekshumację w Jedwabnem”), Bronisława Komorowskiego („Przeprosił w imieniu Polaków za zbrodnię, której nie popełnili”) i Aleksandra Kwaśniewskiego („przeprosił w imieniu Polaków za zbrodnię, której nie popełnili”). Ten ostatni stwierdził nawet, że teraz też by przeprosił.


Kłamcy jedwabieńscy.
Kłamcy jedwabieńscy.

     Osobom ewidentnie wrogim tej inicjatywie nie można odmówić bujnej fantazji. W Internecie krążą tego typu teksty (AP.ART): „Na działce po prawej stronie od pomnika krzyż i szafot ze „zdrajcami” Polski partii Brauna”. Szafot to „podwyższenie, na którym ścinano skazanych na śmierć” (wg. „Słownika języka polskiego” PWN). Przypominają mi się słowa Krzysztofa Pieczyńskiego, który bredził kiedyś w TV o „kulcie fallusa”, co tłumaczyłoby istnienie kolumn przy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Dla prostych ludzi to po prostu sposób wyeksponowania czegoś, w tym wypadku czerwonych gwiazd, które tam kiedyś przytwierdzono. Podobnie i tutaj, w Jedwabnem wyeksponowanie na stelażach kilku podobizn ma się kojarzyć z szafotem i wrodzoną krwiożerczością Polaków. Podobne skojarzenia mam do zastępów policyjnych strzegących wydarzenia, na które plebs wstępu nie miał (nadzieje Schudricha związane z tym, że „być może za rok będziemy mogli się modlić wszyscy razem” odłóżmy na półkę z bajkami). Zgromadzone (i przemoknięte do ostatniej nitki bo nie zapewniono im odpowiedniego odzienia) siły policyjne w moim odczuciu mają na celu potęgowanie atmosfery grozy. Oto chronimy was przed tłuszczą, która tylko czyha, aby was zamordować. Taka sama atmosfera roztaczana jest wokół wycieczek izraelskiej młodzieży, której wmawia się jak straszni antysemici mieszkają w kraju nad Wisłą, że musi ich chronić Mosad i agenci ochrony z bronią za pazuchą.


Siły policyjne w Jedwabnem.
Siły policyjne w Jedwabnem.

    Przemysław Wiszniewski (Komitet Obrony Demokracji):


    Byłem w Jedwabnem, by odmówić Kadisz z rabinem Schudrichem za Żydów spalonych żywcem w stodole. Otaczały nas masy Polaków żądnych krwi, przepełnionych nienawiścią do nas. Stali pod krzyżem.


    Jeśli prześledzimy poczynania całej rzeszy nienawistników to dowiemy się, że krzyż nie jest już symbolem miłości, ale „krzyżem nienawiści”. I to nie tylko ten konkretny, postawiony w Jedwabnem, ale każdy, bo „krzyż jest symbolem przemocy”. Profesora Dariusza Stolę z Muzeum Historii Żydów Polskich Polin boli, że krzyż „jest używany do szerzenia nienawiści”. Nie od dziś wszakże wiadomo, że jeśli się mówi o zbrodniach popełnianych przez Żydów, to jest to „nienawiść” i „antysemityzm”. Natomiast jednoczyć nas powinna narracja żydowska. Nawet jeśli wyssana z brudnego palucha.


Rzeczpospolita na straży kłamstwa?
Rzeczpospolita na straży kłamstwa?

Na profilu internetowym Instytutu Pamięci Narodowej napisano, że w „szacunkach prokuratorskich używana jest liczba co najmniej 340 zabitych obywateli RP narodowości żydowskiej”. Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, w którym można zobaczyć zakłamaną wystawę dotyczącą Jedwabnego nie było już tak powściągliwe i zakomunikowało, że „10 lipca 1941 r. doszło do pogromu Żydów w Jedwabnem, w wyniku którego zginęło co najmniej 340 obywateli RP narodowości żydowskiej”. Skąd w muzeum taka wiedza? Nie wiadomo. Tak samo jak nie wiadomo ile było ofiar, gdyż nigdy nie przeprowadzono pełnej ekshumacji. Niektórzy twierdzą, że to i tak nic nie da bo „ekshumacja nie wyjaśni kto mordował”. Naprawdę? A co jeśli się okaże, że część ofiar miała na szyi łańcuszki z krzyżykami, albo szkaplerze? Są przecież relacje świadków mówiące o tym, że spaleni zostali także Polacy, katolicy (dwie lub trzy osoby). Co jeśli leżą tam zastrzeleni?


Żądamy ekshumacji.
Żądamy ekshumacji.

Ekshumacja może wiele, naprawdę wiele rzeczy wyjaśnić, a poza tym jest wymagana prawnie, aby zakończyć dochodzenie w sprawie mordu. Już wstępne badania przeprowadzone przez zespół profesora dr hab. Andrzeja Koli obaliły wiele kłamstw krążących wokół sprawy mordu. Między innymi wykazały, że kłamał Jan Tomasz Gross w swojej głośnej książce pt. "Sąsiedzi". Jego publikacja powoływała się na zeznania „naocznych” świadków żydowskich, których nawet nie było w Jedwabnem! Stąd jego podobizna w miejscu zgromadzenia pod krzyżem. Dopóki nie będzie ekshumacji, dopóty nie poznamy pełnej prawdy o tej zbrodni. Chyba wszyscy przypisujący sprawstwo Polakom powołują się na nierzetelne ustalenia Instytutu Pamięci Narodowej (IPN), a do tego wybiórczo.


Rocznica zbrodni.
Rocznica zbrodni.

    Podczas pierwszego dnia rozprawy sądowej, Józef Grądowski zeznał:


    Eliasz Grądowski w czasie morderstwa w Jedwabnem nie był, bo 1940 r. wywieziony był do Rosji. Ja dawniej byłem wyznania mojżeszowego, obecnie jestem katolikiem. Abrama Boruszczaka  - w ogóle takiego nazwiska nie było w Jedwabnem. Należałem do gminy żydowskiej, byłem nawet prezesem i takiego nazwiska w naszej gminie nie było. Katolikiem jestem od 1941 r. Na rynku byłem razem z żydami, a później ludzie mnie ukryli. Roman Górski podszedł do nas, gdy myśmy byli na rynku, i chciał moją rodzinę ukryć, ale córka jego zawołała, bo żona mu zachorowała. Józef Żyluk ukrył mnie i całą moją rodzinę. Więcej nikogo z oskarżonych nie widziałem, a osk. Bardoń był z karabinem w mundurze, zaganiał ludzi, żeby żydów bili, i sam żydów bił.


Eliasz Grądowski chciał pieniędzy od oskarżonych, oni nie chcieli mu dać, to on ich oskarżył, a ci ludzie są niewinni. Eliasz Grądowski z Zarzeckim chcieli z tych ludzi ściągnąć pieniądze tylko i dlatego oskarżyli niewinnych ludzi.


Żądamy prawdy.
Żądamy prawdy.

    Takich, ciekawych zeznań sądowych jest dużo więcej. Oskarżony Jerzy Laudański odwołał swoje zeznania w sądzie. Twierdził, że był bity podczas przesłuchania, które prowadził oficer Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) w Łomży Grzegorz Matujewicz. Podobnie było z Zygmuntem Laudańskim. On również odwołał zeznania, w których twierdził, że zbrodni dokonali Polacy. Zaprzeczył, że brał udział w spaleniu żydowskich mieszkańców miasteczka. Eliasz Grądowski zeznał, że zbrodni dokonali Polacy, a niemiecki udział ograniczony był do fotografowania. Co więcej, wg. niego Niemcy nawet chowali Żydów przed żądnymi krwi Polakami. Grądowski złożył obszerne zeznania, w których oskarżył trzydzieści osób (m.in. Laudańskich). Jak się później okazało Eliasz Grądowski w dniu zdarzenia przebywał w więzieniu za kradzież patefonu, a co za tym idzie, nie mógł być w Jedwabnem. Mimo to, prokurator nie odrzucił jego zeznań… 


Ziemia nie kłamie.
Ziemia nie kłamie.

W podobnym tonie swoje zeznania złożył Abram Boruszczak. On również obciążył zeznaniami chrześcijańskich mieszkańców Jedwabnego. Już na pierwszy rzut oka widać, że zeznania pisała ta sama osoba. Występują w nich te same sformułowania. Protokół sporządził Matujewicz, łomżyński ubek, a tego Żyda również nie było w dniu zbrodni w miasteczku. Ba! On nigdy nie był w Jedwabnem podczas wojny, a po jej zakończeniu był zwykłym złodziejem.


Wyszkowscy patrioci.
Wyszkowscy patrioci.

    Jeśli na takich świadkach ma się opierać rzetelne śledztwo, to jesteśmy daleko za osiągnięciami naszej cywilizacji. W tej historii dochodzi do takich absurdów, że daje się wiarę świadkom, którzy twierdzili, że Niemcy niektórych żydów uratowali przed Polakami. Jednym z nich był Szmul Wasersztejn. Z jego relacji wynika, że pomimo, że był ukryty przez Polaków, to wszystko widział. Kolejne jego zeznania są ze sobą sprzeczne, a w książce, którą napisał jest tyle bredni, że ciężko się do wszystkich odnieść. W każdym razie przeżycie zawdzięcza nie Polakom, którzy go faktycznie ukrywali, ale… „Niemcom i niemieckiej żandarmerii z Jedwabnego”. „Jedwabne. Historia prawdziwa” (Sommer, Chodakiewicz, Stankiewicz):


Później był film dokumentalny...
Później był film dokumentalny...

    Co ciekawe sam Wasersztejn w jednym z fragmentów swojej opowieści pisze wprost, że chciałby wiedzieć, co się tak naprawdę w Jedwabnem zdarzyło. Jego opowieści są fikcyjną rekonstrukcją stworzoną przez jego wybujałą i niezdrową wyobraźnię. Opowieści te zostały wzięte jednak za dobrą monetę przez stalinowskie władze Polski i stały się fałszem założycielskim, który w formie procesu łomżyńskiego doprowadził do skazania niewinnych ludzi i przypisania winy lokalnej społeczności, a po wznowieniu ich pod koniec 90. XX w. przez Jana Tomasza Grossa do dalszych fałszerstw i oskarżeń oraz wielkiej dyskusji historyczno-publicystycznej, a wreszcie do śledztwa IPN-u…


Stoisko stowarzyszenia Wizna 1939.
Stoisko stowarzyszenia Wizna 1939.

    Po drugiej stronie pomnika stojącego w miejscu spalonej stodoły, tam gdzie kiedyś stał inny, na którym jasno i wyraźnie było wyryte, że mordu dokonali Niemcy, przy skwerku z kamieniami „wołającymi o prawdę” były obchody rocznicowe zorganizowane przez Wojciecha Sumlińskiego. Wbrew temu co mówił rabin Schudrich o „ateistach”, to było tam miejsce na Mszę świętą i modlitwę, także żydowski Kadisz. Całe wydarzenie w podniosłym, patriotycznym tonie. Wbrew temu, co wypisują różni nienawistnicy, nie było zakłócania modlitwy żydowskiej, a późniejsze koncerty nie były skocznymi przebojami biesiadnymi. Zagrali i zaśpiewali między innymi  Jan Pietrzak i Lech Makowiecki. Można było zakupić książki, w tym najnowszą W. Sumlińskiego i M. Grupy pt. „Ekshumacja”.


Sztandar ZŻNSZ
Sztandar ZŻNSZ

    Wracając do kłamcy rabina Schudricha warto wspomnieć, że w wydarzeniu uczestniczył Bolesław Szenicer, uczciwy Żyd, który stwierdził, że rabin Schudrich doskonale wie, że ekshumacji nie sprzeciwia się żadne prawo żydowskie bo wielokrotnie przy tego typu działaniach był obecny. Przeprowadzono setki, a może i tysiące takich ekshumacji, a wyjątkiem jest Jedwabne i Wizna, a w szerszym kontekście Polska. Dlaczego? Złośliwi twierdzą, że po to, żeby podtrzymywać kłamstwo o polskim sprawstwie. Dlatego nie wolno w Polsce ekshumować z dołów śmierci ludzi, gdzie jak śmieci wrzucani byli bez pogrzebu. Ba! Nie ma przyzwolenia na podejmowanie z ziemi Polaków pomordowanych przez Niemców w okolicy Jedwabnego bo to świadectwo tego, że Niemcy mordowali nie tylko żydów, ale też katolików. Przybyłym Żydom należą się szczególne podziękowania za przybycie bo jest to niezwykle ważny głos w procesie obalania kłamstwa.


Las przestrzelski. Tutaj delegacji żydowskich nie było...
Las przestrzelski. Tutaj delegacji żydowskich nie było...

Wydobyto pierwsze szczątki Polaków z lasu przestrzelskiego (zamordowani za pomaganie żydom), ale ile determinacji to kosztowało to tylko członkowie stowarzyszenia „Wizna 1939” wiedzą. To oni podjęli trud walki o prawdę i dzięki ich staraniom przynajmniej część naszych rodaków zostało pochowanych z szacunkiem w uświęconej ziemi. Tyle, że ofiar w pobliskich lasach jest dużo więcej, a instytucje państwowe z IPN-em na czele jakoś nie garną się do pracy ku chwale Ojczyzny i godności ludzkiej. Wszystkich, tak Polaków i Żydów należy wydobyć z dziur, do których zostali wrzuceni i pochować z należytym szacunkiem. Nie tylko w Jedwabnem i Wiźnie, ale gdziekolwiek indziej też. Niestety szacunku brakuje rabinowi Schudrichowi i jego poplecznikom oraz tzw. pożytecznym idiotom. W przeszłości nie wahali się nawet sprzedawać żydowskie cmentarze na działki pod zabudowę.


Asysta honorowa.
Asysta honorowa.

    Co do zakłócania uroczystości to można to przypisać grupce antifiarzy, którzy kilkanaście minut, w ramach zgromadzenia spontanicznego hałasowali przy pomniku. Z ich sprzętu nagłaśniającego popłynął między innymi hymn Izraela, zbrodniczego państwa oskarżanego od lat za czyny ludobójcze, których nie powstydziłby się sam Himmler. Przyszli przepraszać za zbrodnię w Jedwabnem, a finalnie okazało się, że maja dużo wspólnego z żydowskim pochodzeniem. Na ich czele czołowa idiotka, słynąca ze znieważania funkcjonariuszy policji Katarzyna Augustynek (tzw. babcia Kasia – bożyszcze lewackich ugrupowań). Tym razem Antifa nie zjawiła się z koktajlami mołotowa, co im się zdarzało podczas Marszu Niepodległości w Warszawie, ale z symboliką hebrajskiego antyfaszyzmu, judeo-lgbt i tego typu odchyłów. Słusznie nazwał to groteską Piotr Korczarowski:


    To już groteska! Żydzi przepraszają żydów za Jedwabne! Przepraszają w imieniu Polaków za Polaków.


Manifestacja - groteska.
Manifestacja - groteska.

     Niestety, nie ze wszystkim się też zgodzę po stronie prelegentów występujących na scenie. Na przykład generał broni Bogusław Samol niepochlebnie wyrażał się o nacjonalizmie, wrzucając wszystkie nacjonalizmy do jednego worka i mieszając z szowinizmem. To retoryka lewicowa uprawiana przez gremia globalistyczne. Zachęcam do czytania Dmowskiego, Lutosławskiego, Sienkiewicza i innych wielkich Polaków, którzy doskonale orientowali się w tych meandrach nazewnictwa. Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński zachęcał nas (1968 r.): „Działajcie w duchu zdrowego nacjonalizmu. Nie szowinizmu, ale właśnie zdrowego nacjonalizmu, to jest umiłowania narodu i służby jemu”. Tego się trzymajmy, zwłaszcza, że globaliści chcą nam obrzydzić wszelkie formy „zdrowego” nacjonalizmu polskiego, patriotyzmu i religii. Henryk Sienkiewicz:


    Tylko nikczemne i złośliwe indywidua lub absolutni głupcy mogą porównywać nacjonalizm polski z charakterystycznym nacjonalizmem niemieckim lub czarnosecinnym rosyjskim. Nacjonalizm polski nie tuczył się nigdy cudzą krwią i łzami, nie smagał dzieci w szkołach, nie stawiał pomników katom. Zrodził się z bólu, największej tragedii dziejowej. Przelewał krew na rodzinnych i na wszystkich innych polach bitew, gdzie tylko chodziło o wolność.


Państwo Makowieccy.
Państwo Makowieccy.

    Politycy, którzy zjawili się w Jedwabnem nie przyjechali do Polaków, aby z rodakami przeciwstawić się kłamstwom uplecionym wokół Jedwabnego i tragedii ofiar. Nie, dołączyli do kłamcy Schudricha. Był stary komunista W. Czarzasty, którego politycy Prawa i Sprawiedliwości wywindowali na jedno z najwyższych stanowisk w Polsce – człowiek, który był jednym z trybików komunistycznej, zbrodniczej organizacji mordującej nie tylko Polaków, ale też Żydów. No i była Klaudia Jachira i Anna Maria Żukowska. Obie są pośmiewiskiem, które uwłacza godności poselskiej. Ta druga jeszcze niedawno nazywała polskie ofiary ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców „starymi trupami”, których nie warto ruszać i toczyć o to batalii z Ukrainą. Jak widać trup trupowi nierówny.


Pomnik w Jedwabnem.
Pomnik w Jedwabnem.

    Nie było z Polakami prezydenta, premiera, wielu posłów i polityków. Nie było Prymasa i biskupów. Byli przedstawiciele Konfederacji Korony Polskiej i wszelakich organizacji pozarządowych; Bronimy Polskiej Granicy, Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, „Wizna 1939” i wielu innych. To ostatnie stowarzyszenie zorganizowało różańcową trasę do lasu koło wsi Przestrzele, gdzie spoczywają szczątki Polaków pomordowanych za pomoc udzieloną żydom. Uczestnicy szli tą samą drogą, którą prowadzeni byli straceńcy; od posterunku żandarmerii niemieckiej w Jedwabnem do lasu przestrzelskiego. Tam wypowiedziała się między innymi wnuczka zamordowanych. Dziękowała zgromadzonym za przybycie, co jest jednym z kroków do odkłamania jedwabieńskiej rzeczywistości. „Ziemia nie kłamie” – mówiła. A przekonała się o tym podczas ekshumacji jej dziadków.


Przed wymarszem do lasu przestrzelskiego.
Przed wymarszem do lasu przestrzelskiego.

    Henryk Sienkiewicz raz jeszcze:


    Sławić wszystko co polskie, kochać swój naród, czcić jego przeszłość i wierzyć w jego przyszłość. Należy miłować ojczyznę nade wszystko i należy myśleć przede wszystkim o jej szczęściu. Ale jednocześnie pierwszym obowiązkiem prawdziwego patrioty jest czuwać nad tym, by idea jego Ojczyzny nie tylko nie stanęła w przeciwieństwie do szczęścia ludzkości, lecz by się stała jedną z jego podstaw. Tylko w tych warunkach istnienie i rozwój Ojczyzny staną się sprawą, na której całej ludzkości zależy. Innymi słowy, hasłem wszystkich patriotów powinno być: przez Ojczyznę do ludzkości, nie zaś: dla Ojczyzny przeciw ludzkości.


Marsz do lasu, gdzie mordowano Polaków.
Marsz do lasu, gdzie mordowano Polaków.

    Uroczystości w Jedwabnem, stojące w opozycji do środowisk żydowskich nie były tylko głosem pamięci o pomordowanych, ale też wołaniem o prawdę. Domaganie się ekshumacji przyniesie skutek dopiero wówczas, gdy Polacy zjednoczą się wokół Jedwabnego i wymuszą na politykach rzetelne śledztwo, którego nie może być bez podjęcia szczątków – ziemia nie kłamie.

 



Komentarze


Czytelnia
IMG_20180916_102220.jpg
Wybierz kluczowe słowo:

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com

bottom of page