top of page

Pod Długoborzem, cz. I(2)

  • Zdjęcie autora: Wrona
    Wrona
  • 5 dni temu
  • 6 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 5 dni temu


 

    Wojna obfituje w sytuacje dramatyczne. Ludzie tracą majątek, na który pracowali całe życie, bliskich oraz własne życie. Wiemy z historii, że niemało było konfliktów, które nie przyniosły zgoła żadnych realnych rozwiązań. Były też takie, na których bogacili się ci, którzy je wywoływali, a tracili najbiedniejsi, z którymi nikt się nie liczył. Kilka lat temu rosyjskojęzyczni mieszkańcy Ukrainy zostali zaatakowani przez swoich rodaków. Dziesiątki tysięcy Ukraińców poniosło śmierć z rąk ludzi, którzy mieli taki sam dowód osobisty co oni. Mówili jednak innym językiem i nie bardzo utożsamiali się z państwem stworzonym kilkadziesiąt lat temu. To była zamierzona zbrodnia, która wraz z tzw. Majdanem finansowanym przez USA dała początek wojnie rosyjsko-ukraińskiej na poważną skalę. Powoli wciągani do konfliktu jesteśmy my, Polacy. Co możemy na tym zyskać? Raczej niewiele, ale stracić możemy bardzo dużo, łącznie z życiem.


Zniszczony most w Wiźnie.
Zniszczony most w Wiźnie.

    Opisałem sytuację zamierzoną, kiedy wojsko Ukraińskie mordowało własnych obywateli (2014 r.), a nawet ostrzeliwała swoje miasta artylerią z pełną premedytacją. Sytuacja, która jest głównym tematem tego artykułu odnosi się do fatalnej pomyłki, kiedy Polacy otworzyli ogień do innych Polaków. Takich sytuacji w ferworze walki było dość dużo. Nie tylko po stronie polskiej, jeśli nawiązujemy do wojny z roku 1939, ale także niemieckiej i sowieckiej. O ile Sowietom możemy przypisać zwykły brak szacunku do życia żołnierzy i bezsensowne posługiwanie się masami ludzi, to po stronie niemieckiej musimy to odrzucić.


    Niestety takie incydenty zdarzały się także po stronie polskiej. Jednym z bardziej znanych jest epizod spod Długoborza, mający miejsce w czasie bitwy o Zambrów przed wycofaniem się polskiej 18. Dywizji Piechoty (18. DP) pod Andrzejewo.  


Niemcy w rejonie walk o Zambrów.
Niemcy w rejonie walk o Zambrów.

Już 10. września 1939 roku gen. Czesław Młot-Fijałkowski, dowódca Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew” (SGO „Narew”) dowiedział się, że Zambrów został zajęty przez siły niemieckie. Wojska dowodzone przez gen. Heinza Guderiana szybko pokonały Narew w rejonie Wizny i parły dalej w głąb kraju, aby otoczyć zawzięcie broniących się Polaków. Pułkownik dyplomowany Stefan Kossecki jako dowódca 18. DP postanowił natychmiast uderzyć na Zambrów. Do dyspozycji miał żołnierzy 71. Pułku Piechoty (71. PP), którzy doskonale znali teren gdyż w mieście znajdowały się ich koszary. Wsparcie ogniowe gwarantować miały elementy 18. Pułku Artylerii Lekkiej (2/18. PAL) i 18. Pułku Artylerii Ciężkiej (18. DAC).


     Pod Długobórz przez Szumowo i Ostrożne zmierzał 1. Pułk Ułanów Krechowieckich im. płk. Bolesława Mościckiego (1. PUK) ze składu Suwalskiej Brygady Kawalerii (SBK). Ułani byli jednym z elementów bratobójczej wymiany ognia pod Długoborzem. Nim to nastąpiło około godziny szóstej rano ruszyło pierwsze natarcie na Zambrów. Dowodził nim major Jakub Fober. Niemcy wyposażeni byli w broń maszynową i zajmowali dogodniejsze pozycje z militarnego punktu widzenia, toteż atak załamał się. Wówczas do szturmu na miasto ruszył cały dostępny zasób osobowy zambrowskiego pułku, który był na miejscu. W rejonie wsi Śledzie były też oddziały 33. Pułku Piechoty (33. PP), które były wsparciem dla atakujących. Ochroną natarcia zajęła się Podlaska Brygada Kawalerii, a przynajmniej takie postawiono przed nią zadania. Południową część miasta zabezpieczać miał 1. PUK, a wschodnią 3. Pułk Szwoleżerów Mazowieckich (3. PSM). Celem było przechwycenie odcinka trasy Zambrów – Czyżew (wówczas Czyżewo), a tym samym odcięcie przebywającej w Czyżewie 10. Dywizji Pancernej (10. DPanc). W okolicy operował też 9. Pułk Strzelców Konnych (9. PSK). Jego tabory zostały rozbite przez żołnierzy 20. Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej (20. DPZmot.) gen. Mauritza von Wiktorina w okolicy Szumowa. Działania 9. PSK wsparte przez trzecią baterię 14. Dywizjonu Artylerii Konnej (14. DAK) zaowocowały  zniszczeniem niemieckiej kolumny zmotoryzowanej. W rejonie Przeździecka-Drogoszewa i Przeździecka-Jachów operował jeszcze 10. Pułk Ułanów Litewskich (10. PUL), ale były to siły zbyt małe, aby poważnie Niemcom zaszkodzić. Zwłaszcza, że ze wsparciem dla broniących się w Zambrowie Niemców ruszyła przebywająca w Czyżewie szpica dywizji pancernej.


Bitwa o Zambrów.
Bitwa o Zambrów.

    Część Zambrowa udało się uchwycić, a nawet było blisko do opanowania miasta bowiem oprócz podkomendnych majora Fobera nacierali żołnierze kapitana Tadeusza Dworaka. Udało im się opanować rejon cmentarza i dotrzeć do rynku, ale zostali wyparci przez oddziały niemieckie.


    Szwadrony kawaleryjskie 1. PUK rozlokowały się na pozycjach wyjściowych we wsiach: Wądołki Borowe, Długobórz Szlachecki, Długobórz Chłopski. Wądołki Borowe, wg. rozkazu obsadził drugi szwadron z zadaniem osłonowym pułku od strony południowej i zachodu. Długobórz Szlachecki zajął pierwszy szwadron ułanów i ten miał kontrolować trasę do Czyżewa. Wsparcie ogniowe zapewniał mu jeden z działonów artylerii przeciwpancernej i dwa stanowiska ciężkich karabinów maszynowych. Takież same wsparcie dostał czwarty szwadron, który usadowił się w Długoborzu Chłopskim. Z tym, że wydzielono z niego jeden pluton, który obsadził rejon Stare Wądołki. W odwodzie pozostawał trzeci szwadron, którego szczegółowe położenie nie jest jasne. Przebywał w okolicach folwarku Wądołki-Bućki. Tam też znajdowały się pułkowe koniowody. Całością dowodził podpułkownik Jan Hipolit Litewski – oficer o niesamowitej odwadze, który udowodnił swoją wartość bojową już w roku 1920 podczas wojny z bolszewikami. Zasłużył wówczas na Krzyż Virtuti Militari. Do walki przygotował się z centralą telefoniczną i radiostacją w pobliżu drogi Wądołki-Borowe – Długobórz. W stanowisku dowodzenia, pod strażą znajdował się też sztandar pułkowy. Wszyscy byli niewyobrażalnie zmęczeni kilkoma dniami bezsennej walki i nocnymi marszami. Szczególnie uciążliwy był marsz przez piaski Czerwonego Boru.


    Jarosław Szlaszyński:


Według świadectwa gen. bryg. Zygmunta Podhorskiego, dowódcy Zgrupowania Kawalerii, zadaniem 1 pułku ułanów było: „Opanować las zachód Długobórz, zamykając wyjście z Zambrowa na południe. Współdziałać z natarciem piechoty”. Rolą pułku było więc opanowanie lasu Długobórz, zablokowanie szosy w kierunku Zambrowa oraz niedopuszczenie do wprowadzenia nią dodatkowych sił niemieckich. Pośrednio potwierdza to przyjęte o świcie 11 września ugrupowanie bojowe pułku oraz relacja płk. Edwarda Milewskiego, dowódcy 3 Pułku Szwoleżerów Mazowieckich, który jako powierzone mu zadanie podał wyraźnie: „ja mam na oznaczoną godzinę zamknąć szosę idącą z Zambrowa (do Czyżewa)”. Z dalszej części sprawozdania płk. Milewskiego jasno wynika, że brygadzie postawiono zadanie zablokowania dróg i uniemożliwienie przeciwnikowi dostarczenia nimi posiłków i wsparcia. Kpt. Adam Heybowicz, dowódca 2 baterii 4 DAK, przydzielonej jako wsparcie artyleryjskie 1 pułku ułanów podał: „Natarcie to miało być wykonane z pomocą batalionu 71 pp, który miał uprzednio nawiązać łączność z dcą 1 p. ułanów”.


Niemcy w okolicy Zambrowa.
Niemcy w okolicy Zambrowa.

        11. września 1939 r. był dniem bardzo mglistym. Wielu oficerów wspominało ciężkie warunki atmosferyczne. Kiedy mgła zaczęła ustępować, jej miejsce zajmował deszcz. Jest to dość istotna kwestia, jeśli mówimy o fatalnej w skutkach bezładnej strzelaninie.


    Pododdziały dowodzone przez ppłk. Litewskiego około godz. 6.30 znalazły się na pozycjach określonych rozkazami. To właśnie 1. PUK nawiązał pierwszy kontakt ogniowy z nieprzyjacielem. Żołnierze pierwszego szwadronu usłyszeli warkot, a później dostrzegli wyłaniających się z mgły motocyklistów. Podporucznik Henryk Michalik:


    Mój pluton ckm miał zająć stanowisko na szosie idącej do Zambrowa, wkrótce po zajęciu stanowisk i ustawieniu ckm usłyszeliśmy warkot bez rozeznania czy są to motocykle czy samochody. Mgła lekko się podniosła i żółte przeciwmgielne światełka potwierdziły, że to motocykliści. Podpuściłem ich na odległość około 30 metrów i dałem rozkaz: »ognia«. CKM i RKM zrobiły swoje, gdy podbiegliśmy stwierdziłem 3 motocykle leżące na ziemi, dwa lub jeden, trudno było ustalić, zdążyły zawrócić i skierować się w stronę Zambrowa, gdzie również zawróciły samochody.


    Zaraz za motocyklistami pojawiła się kolumna samochodów z piechotą Wehrmachtu. Zagrały działka przeciwpancerne i karabiny maszynowe. Ilość Niemców wraz z upływem czasu zwiększała się i na pole walki docierały kolejne auta transportowe. W tej sytuacji dowódca szwadronu rotmistrz Tomasz Mineyko poprosił telefonicznie o wsparcie. Szwadron ciężkich karabinów maszynowych (ckm) przysłany przez pułkownika Litewskiego okazał się bardzo pomocny – Niemcy wycofali się do lasu. Część z nich ostrzeliwana była przez ułanów z 3. PSM.


Mogiła Niemców z 69. PPZmot.
Mogiła Niemców z 69. PPZmot.

    Wróg pojawił się także w zasięgu strzału czwartego szwadronu 1. PUK. Samochód w towarzystwie czołgu przemknął tak szybko, że nasi artylerzyści nawet nie zdążyli wystrzelić. Po chwili pojawiły się jednak inne cele. Od strony Czyżewa ze wsparciem dla żołnierzy niemieckich jechała kolumna wozów opancerzonych i transportowych. Kilka szybkich i celnych strzałów unieruchomiło kilka samochodów. Porucznik rezerwy Tadeusz Pietraszewski wypatrzył kolejną kolumnę, tym razem oznaczoną czerwonym krzyżem. Po chwili konsternacji uznał, że nie jest to kierunek, z którego można by ewakuować rannych i nakazał ostrzelać kolumnę. Kolejne auta i czołgi zostały zniszczone. Por. Andrzej Czaykowski:


    4. szwadron melduje: działka ppanc. zniszczyły samochód osobowy dowódcy i dwa lekkie czołgi. Z lizjery lasu, odległej o 600 metrów, przez mgłę przebijają się migotliwe ogniki strzelających karabinów maszynowych. Jest ich dużo. Ogień bardzo niecelny z powodu mgły. Pułkownik Litewski panuje nad wszystkim, jest spokojny, uśmiechnięty, choć czuje, jak i my znajdujący się przy Nim, że ten dzień będzie gorący.


   Tak więc szeregi 20. DPZmot. zostały poważnie uszczuplone. W szczególnie złym położeniu znalazł się 69. Pułk Piechoty Zmotoryzowanej (69. PPZmot.), którego III batalion został odcięty i zdziesiątkowany. Ostrzelane zostały również kolumny 20. Batalionu Rozpoznawczego z zaopatrzeniem (paliwo, amunicja).


Komentarze


Czytelnia
IMG_20180916_102220.jpg
Wybierz kluczowe słowo:

© 2015 by "This Just In". Proudly created with Wix.com

bottom of page